„Im prościej, tym lepiej” - czyli prosty język w komunikacji marketingowej
Na początek cytat z wypowiedzi dra Tomasza Piekota językoznawcy i trenera efektywnego pisania:
Prosty język to język, który szanuje klienta i jego wolny czas.
Zastosowanie prostego języka w komunikacji marketingowej jest już od kilku lat widoczną tendencją. Dlaczego warto się trzymać tej zasady i jak ją wdrożyć w marketingowej praktyce? O tym właśnie przeczytasz poniżej.
Dlaczego prosty język jest niezbędny w Twoim content marketingu?
Ponieważ dziedzina marketingu treści staje się coraz bardziej zatłoczona, a odbiorca ma zawsze mało czasu, nie zmuszaj go do sięgania po słownik.
Zachowaj zwięzły, uporządkowany i prosty tekst.
Obecnie ważniejsze niż kiedykolwiek jest solidne zrozumienie ludzi, do których próbujesz dotrzeć. W morzu komunikatów marketingowych, które zalewają codziennie potencjalnego klienta, wygrywa ten, kto wczuje się w jego potrzeby językowe.
Bo klient wybierze to, co dla niego zrozumiałe i dostępne bez szczególnego wysiłku. Masz na to kilka sekund. Mniej więcej tyle poświęca czytelnik na segregację treści. Albo go zainteresujesz, albo twój przekaz ugrzęźnie wśród innych, niezauważony.
Czytaj też: Marketingowe trendy czasu pandemii Covid-19, które się utrwalą
Główne problemy komunikacji zewnętrznej
Wyżej wspomnieliśmy już o:
- Niedostosowaniu języka i formy komunikacji do obecnej sytuacji cywilizacyjnej.
Zbyt długie zdania (trudne do przetworzenia), brak nawigacji w tekście (brak śródtytułów, pogrubienia najważniejszych fraz) czy nadmiar treści – oto główne grzechy tekstów marketingowych.
- Drugi problem dotyczy relacji marka-klient.
Używanie form bezosobowych w tekstach (brak „my” i „Pana / Pani”) lub pisanie o klientach, a nie o jednym konkretnym, ma swoje konsekwencje. Klient oczekuje potraktowania indywidualnego i emocji w relacji z marką.
„Tylko skrajna personalizacja komunikatu pozwala markom budować indywidualne doświadczenia, które stają się najważniejszą częścią ich oferty” – zauważa dr Tomasz Piekot.
Zformalizowany język utrudnia nawiązanie relacji, która odwołuje się do emocji i zakłada wzajemną szczerość i zaufanie. Pamiętaj, że ludzie mają tendencję do odczuwania w pierwszej kolejności i myślenia w drugiej. Techniczny opis produktu z wykorzystaniem formalnych zwrotów kojarzy się jedynie z precyzją i unikaniem odpowiedzialności za podstawowe działania (np. pobieranie opłat). Nie tworzy więzi, a przecież to jest jednym z celów.

Zasady uproszczonej komunikacji
1. Nawigacja i przejrzystość.
Tekst musi mieć nagłówki i śródtytuły. Dzięki temu czytelnik szybko odnajdzie interesujące go treści.
2. Krótkie zdania (do 15 wyrazów) – zdania jak klocki, a nie budynki.
To niełatwe, ponieważ im bardziej jesteś z czymś zaznajomiony, tym trudniej jest wczuć się w kogoś, kto tego nie rozumie. Jeśli nie potrafisz wyciąć słów, zadaj sobie pytanie na końcu każdego zdania:
„Co to znaczy?” lub „Dlaczego ludziom na tym zależy?” lub „Co ktoś musi wiedzieć, aby to zrozumieć?”
Ten ciąg prostych pytań pomaga traktować zdania, jak klocki współpracujące ze sobą w tekście, zamiast próbować ująć wszystko w pojedynczym, skomplikowanym zdaniu.
I znów z pomocą przychodzi dr Tomasz Piekot, który prosty język komunikacji określa jako:
„język „pach, pach, pach”. Język, w którym komunikujemy się samymi głównymi myślami – bez marketingowych ozdobników czy urzędowych rozwlekłości.
3. Neutralny ton zamiast formalnego.

Nie bój się stosować osobowych form, niech w Twoich komunikatach nie zabraknie „my” w miejsce “firma”, staraj się budować język oparty na porozumieniu, a nie rytuale.
Możesz zrezygnować z „uprzejmie informuję”; „warto podkreślić”, „jednocześnie wyjaśniam” i zastąpić je np.: „przedstawiamy Pani”, „proszę zwrócić uwagę na” czy po prostu: „jeśli zapozna się Pan z…”.
Wyrzuć podniosłe lub książkowe sformułowania „iż”, „posiadać”, „dokonać”, „pragnąć”, „ufać” itp. Jeśli możesz użyć bardziej znanego słowa zamiast skomplikowanego , zrób to i nie zmuszaj odbiorcy do przyspieszonej lingwistycznej edukacji.
W miarę możliwości unikaj żargonu. Pod warunkiem, że Twój odbiorca nie jest zaznajomiony z branżą. Ale nawet wtedy, nagromadzenie specjalistycznego słownictwa nie służy wzajemnemu zrozumien